Jak wszystkie wiemy zabieg parafinowy jest bardzo, bardzo przyjemny.
Można go wykonać także bez użycia parafiniarki, ta metoda dobra jest do zrobienia takiego zabiegu "samej sobie" ale także klientce jeżeli stylizacją zajmujemy się w domu a nie w salonie.
do "rozpuszczenia" stałej parafiny (bo taka jest nam potrzebna) potrzebujemy rondelka lub garnka z gotującą się wodą, do którego wkładamy metalową miseczkę lub mniejszy garnek z parafiną. Oczywiście lepsza będzie metalowa miseczka, która najzwyczajniej w świecie będzie wyglądała estetyczniej, bo głupio wyskoczyć do klientki z garnkiem (ale sobie w garze można zrobić

), można kupić na prawdę całkiem dobrze wyglądającą miseczkę. Woda się gotuje, parafina rozpuszcza a my w tym czasie:
1. dezynfekujemy dłonie klientki
2. robimy peeling
3. nakładamy solidną porcję kremu, masujemy

- najlepszy jest pachnący kremik, ja lubię kokosowe albo owocowe...
4.
i teraz, jak parafina się rozpuści musimy poczekać chwilkę aż ostygnie, to znaczy do momentu aż zacznie się robić na niej taki "kożuch" i mamy dwie możliwości albo nakładamy ją na dłonie szpatułką albo zanurzamy łapki w misce, tak jak wcześniej pisały dziewczyny warto dać kilka warstw.
Zanurzając całe dłonie w misce musimy pamiętać aby nie łączyć ze sobą palców!
5.
dłonie wsadzamy w foliowe rękawiczki lub foliowe torebki, potem w rękawice frotowe, całość owijamy ręcznikiem!
6.
kiedy przestaniemy czuć ciepło, zdejmujemy wszystko z rąk, wcieramy resztę kremu jeśli soc zostało, jeżeli nie to można (ale nie trzeba

) wmasować jeszcze troszkę kremu.
Koniec, a dłonie gładziuuutkie . . .