Hej dziewczyny. Mam 28 lat wiec to juz czas na zmarszczki i starość, ale ten moment chyba zawsze przychodzi za szybko.Mam ogromny problem ze zmarszczkami na policzkach. Jestem w stanie przeżyc zmarszczki pod oczami bo wg mnie wyglądają czasem nawet uroczo, ale te na policzkach mnie martwią bo dziewczyny w moim wieku nie mają jeszcze tak paskudnie wyglądającej skóry w tym rejonie. Nie pale, nie opalam sie (zimą i latem filtr 50+), ale spie na twarzy (tzn na brzuchu ale z twarzą w poduszce
) i pije malo wody, zastępując ją herbatami. Czy te 2 czynniki mogą az tak potęgowac starzenie mojej skory? Dieta raczej ok, dużo warzyw, owocow... Pielegnacja : oczyszczanie szczoteczką soniczną, peeling kwasowy raz na jakis czas, czasem jakas maska nawilzająca, pozniej serum z kwasem hialuronowym albo z lekkim retinolem (z ordinary), na to na noc mocno natluszczający krem z betuliną z sylveco, na dzien nacomi krem-zel z kwasem hialuronowym i krem z fitrem. Mysle ze z pielegnacji chyba nic więcej nie jestem w stanie wymyslic wiec problem jest pewnie albo w genach, albo w jakichs moich przyzwyczajeniach ktore mogą to potęgowac. Czy macie podobne doswiadczenia i udalo sie wam zwalczyc, albo raczej spowolnic pogłębianie sie tych zmarszczek? Na jakie zabiegi do kosmetologa albo lekarza medycyny estetycznej powinnam sie udac zeby cos z tym zrobic (takie na ktore warto wydac kase)? Jakies nawyki, suplementy diety? Na zdjęciu pewnie nie będzie tego mocno widac, ale na zywo jest tragedia, a jak naloże podklad to doslownie wygladam jak z piędziesioną na karku
skóre mam mieszaną z baaardzo przetluszczającą sie strefą T i skrajnie suchą na policzkach.
Pomóżcie![]()