moja znajoma mi opowiadała jak była świadkiem na ślubie swojej koleżanki, panna młoda się przejęzyczyła i wypowiada przysięgę:
"...i nie dopuszczę cię aż do śmierci..."

Podobno w kościele wszyscy polegli. Świadkowie nie mogli przestać się śmiać, ksiądz też.