ja czasem dostaje szalu i sie zastanawiam czy laski do mnie przychodza bo jestem ze tak powiem dobra, czy dlatego ze mam tanie ceny.
normalnie w salonach robia nowe paznokcie w cenach 50-70 euro uzupelnienie 40-50 euro.ja biore w domu 30 za nowe (french) 20 za uzupelnienie.Teraz postanowilam podniesc ceny bo moje paznokcie sie trzymaja i naprawde widzialam wiele "studiowych" gorszych od moich a drozszych.takze moj nowy cennik ktory chce wprowadzic to nowe za 45 uzupelnienie 30.I tak to taniej niz w salonach...
ze znajoma rozmawialam jak to zrobic (tez stylistka-ceny ma od 60 euro zan owe)i ona pow ze powinnam zalozyc nowa strone (na mojejjestem na google nie znajdywalna bo to darmowy serwer)i po prostu zostawic moje ceny narazie tym klientkom co przychodza zeby ich nie stracic i nie zostac na zero.
Takze pomalu mowie dziewczynom ze tak robie.Jedna mi od razu powiedziala:
-jak podwyzszysz dla mnie tez to ja ci mowie od razu ze odejde.
Zrobilo mi sie przykro.Ok dobrze ze bezposrednio powiedziala ale tu niby zadowolona jest a tu tak bezposrednio.
DO tego dodala: ty musisz tez brac pod uwage ze ty w domu robisz.
A teraz moje pytanie:
wazne jest gdzie sie robi czy jak?
czasem sobie zadaje pytanie czy one wola isc do salonu za np 40 euro i zrobic sobie brzydkie paznockie czy do domu za 40 i miec super paznokcie.
czy to takie wazne gdzie robimy?czy teraz nikt nie docenia tego jak robimy?
a moze moje paznokcie nie sa warte swojej ceny?
POwiem wam ze przy tak niskich cenach jakie ja mam,mam tez dziewczyny co przychodza co 5-8 tyg.Nie wiem nie rozumiem niektorych rzeczy






Odpowiedź z Cytatem
