Mój mężulo także sam przychodzi na mały manicure. Tzn nie lubi skórek usuwać removerem , ale obcinać i opiłować kształt owszem. Ja ostatnio jechałam busem trasa Lublin-Łęczna i siedziała kobieta na przednim siedzeniu, widzę zadbana jak ta lala. Makijaż i włoski ogólnie laska koło 35 lat. Nagle patrzę na pazury. Z daleka wydawały się w miarę ładne, ale przechodzę koło niej i tu łopaty straszne, piękny kolor morskiego brokatu na końcówce, nawet był uśmiech, ale tej szerokości i płaskości nie mogłam znieść. Musiałam się przesiąść, bo miałam ochotę to obfocic i wrzucic na wzorki...
A do tego wkur*** mnie to jak moje wszystkie siostry cioteczne, kuzynki, koleżanki, itd, wiedzą, że robię pazurki i mimo tego zawsze zamiast do mnie przyjść wola iść do salonu, bo ja robię w domu to pewnie gorsze. I na koniec się okazuje, że na własny ślub mają białego tipsa na prosto do połowy płytki i tandetny wzorek czarnym lakierem. A ja bym im nawet za friko w formie podarunku zrobiła, zamiast tych kwiatków do kościoła... No cóż mentalności kobiet nie zmienisz.![]()









Odpowiedź z Cytatem
