No i moj ulubiony motyw - Pani z corka spoznila sie prawie pol godziny i z zaplanowanej 1,5 zostala godzina i 10 minut. Paznokcie masakra, cale skorki w ranach, oczyscilam wszystko, zamalowalam czterema warstwami odzywek i lakieru zeby przez trzy dni ich nie podjadala i umowilam sie na niedziele, bez mamy. Mamie w pozostalym czasie polozylam hybryde (wyszla niezbyt ladnie bo jak widac obgrysanie maja w genach) ale tym sposobem wybrnelam z klopotliwej sytuacji i w niedziele z rana wezme dziewczynie bez pospiechu zrobie mam nadzieje cos sensownego.
No i przynajmniej bede miala wieksza gwarancje, ze po zrobienu dzisiaj manicure masa w niedziele bedzie sie lepiej trzymala. Taka mam nadzieje.

Kaka nie narzekaj, poradzilas sobie swietnie a niezadowolenie z siebie samej jest zdrowym objawem Ja tez niecierpie takich pan, ktorym za zadne skarby nie da sie wytlumaczyc, ze na jej paznokciach french nie jest dobrym pomyslem itp. (mamusia wlasnie taka byla i tez poszla z frenchowa hybryda na pazurkach, ktorych nie dala mi skrocic ani pol milimetra, zeby mialy jednakowa dlugosc klient nasz pan jak mowia