Powiem tak. Ja po technikum poszłam do policealnej dziennej szkoły na kosmetyczkę i miałam 2 razy w tygodniu pracownię po 9h czyli 18h w tygodniu, to było wbrew pozorom dużo godzin bo miałyśmy czas na zrealizowanie materiału i zawsze zostawały 2-3h by ćwiczyć nabyte umiejętności. Potem były studia i w moim przypadku zaoczne i na prywatnej uczelni w Katowicach(bo bardo dobre opinie miała jeśli chodziło o sprzęt, wykładowców itp ) lecz w moim przypadku studia były po to aby uzyskać tytuł kosmetologa i poszerzyć wiedzę teoretyczną. Lecz jednak dziewczyny, które wcześniej nie miały dyplomu technika usług kosmetycznych miały dużo gorzej na zajęciach praktycznych i same mówiły że nie czują się na siłach by pracować w salonie po skończeniu szkoły.
Jeśli chodzi o maturę to u mnie bynajmniej brali pod uwagę biologie i chemię, a szkołę polecałabym medyczną, gdyż kosmetologia też jest kierunkiem medycznym a wtedy są wykłady z praktykującymi lekarzami i zawsze czegoś ciekawego można się dowiedzieć np.histologia, immunologia itp a dermatolodzy praktycznie pokazują przypadki na które można trafić w salonie kosmetycznym
a z miejscem jeśli szkoła prywatna to oczywiście wszyscy chętni się dostaną ale nawet na prywatnej uczelni duża redukcja jest, bo szkoła nie będzie psuć sobie renomy. Natomiast na państwowych decyduję wynik matury i egzaminów wstępnych.![]()







Odpowiedź z Cytatem
