3mamy kciuki! matura nie jest taka zła, ja zdawałam nową maturę jako drugi rocznik. Szczerze to wolałabym co tydzień pisać taką maturę niż uczyć się na sesje bo to jest dopiero masakra. 10 razy więcej materiału. Matmę zdawałam rozszerzoną, wtedy jeszcze nie była obowiązkowa ale niczego innego nie umiałam na tyle żeby to zdawać... Na ustnym niemieckim dostałam obrazek na którym prawie nic nie było poza dwoma wiadrami, dwoma ścianami i drabiną, oczywiście nie wiedziałam jak jest wiadro ani drabina, więc wymyśliłam jakąś historyjkę o remoncie, o tym że mąż jest chory i mu żona pomaga itp. masakraa z polskiego zawsze byłam noga i myślałam że nie zdam, bo na próbnej był temat z "Chłopów" i nikt się nie spodziewał, że na normalnej też będą "Chłopi" a ja jedyne co pamiętałam to, że Jagna była wiejską latawicą... Ustny też masakra. Koleżanka polonistka pomogła mi napisać tą ustną, miałam jakiś temat o ziemi, roli itp. Stwierdziłam że nie będę się tego uczyć na pamięć, bo jak to pisałyśmy to ona mi tłumaczyła, więc wiedziałam o co chodzi, stwierdziłam, że przeczytam 2 razy, będę miała plan, to dam radę. Wchodziłam na 8.00 jako pierwsza, no i co się okazało? Że plan trzeba mieć swój (byłam przekonana, że oni oddają jeden bo zdawało się 2 szt.) Nie było już czasu żeby wróć do domu i tak lałam wodę i się mieszałam, ze masakra. I jeszcze na koniec jak zadali mi pytanie co robili Jan i Cecylia powiedziałam że mieszkali w lesie (zamiast w puszczy), a na pytanie jak się zachował jakiś tam doktor jak zmarła jego koleżanka nauczycielka powiedziałam- pewnie mu przykro było... No taki ubaw miała komisja, że nie wiedziałam gdzie się schować... Ale dostałam trochę więcej pkt. niż minimum
także bez nerwów, będzie dobrze
![]()





a z polskiego zawsze byłam noga i myślałam że nie zdam, bo na próbnej był temat z "Chłopów" i nikt się nie spodziewał, że na normalnej też będą "Chłopi" a ja jedyne co pamiętałam to, że Jagna była wiejską latawicą... Ustny też masakra. Koleżanka polonistka pomogła mi napisać tą ustną, miałam jakiś temat o ziemi, roli itp. Stwierdziłam że nie będę się tego uczyć na pamięć, bo jak to pisałyśmy to ona mi tłumaczyła, więc wiedziałam o co chodzi, stwierdziłam, że przeczytam 2 razy, będę miała plan, to dam radę. Wchodziłam na 8.00 jako pierwsza, no i co się okazało? Że plan trzeba mieć swój (byłam przekonana, że oni oddają jeden bo zdawało się 2 szt.) Nie było już czasu żeby wróć do domu i tak lałam wodę i się mieszałam, ze masakra. I jeszcze na koniec jak zadali mi pytanie co robili Jan i Cecylia powiedziałam że mieszkali w lesie (zamiast w puszczy), a na pytanie jak się zachował jakiś tam doktor jak zmarła jego koleżanka nauczycielka powiedziałam- pewnie mu przykro było... No taki ubaw miała komisja, że nie wiedziałam gdzie się schować... Ale dostałam trochę więcej pkt. niż minimum
także bez nerwów, będzie dobrze
Odpowiedź z Cytatem
