Ja miałam wczoraj przejścia... Pojechałam do klientki wieczorem . Robiłam hybrydy i zwykłą stylizację paznokci i 2x parafinę . W każdym razie skończyłam koło 22. Jak wyjeżdżałam to okazało się , że przy roztopach śnieg jest wredny... Zakopałam się . Oczywiście klientki przybyły z pomocą. I tak trzy baby ze zrobionymi pazurami wzięły się za odkopywanie samochodu gołymi rękoma (oczywiście ani łopaty ani nic). Męczyłyśmy się chyba z pół godziny. NA szczęście udało mi się wyjechać. Jedyna strata z tego to mała rysa na samochodzie i mój złamany paznokieć . Sama nie wiem co gorsze ta rysa czy mój paznokieć. Wszystko oczywiście opowiedziałam mężowi z naciskiem na żal po paznokciu. Na to on: "No tak rysa na samochodzie nie ważna . Najważniejszy paznokieć!"