nie prowadzę salonu tylko dojazdowo do klientki, więc syfy jeśli lądują to wyłącznie w moim zlewie...

Być może masz rację, że to kompletna bzdura... Dlatego właśnie dziwiłam się, że wszyscy mi mówią, że źle robię, a dyrektorka mi tak kazała robić, to już całkiem zgłupiałam;/

Czyli realnie wystarczy dezynfekcja, a wyparzać to mogę sobie szklanki co najwyżej...? Zaznaczam tu, iż wyjątkowo rzadko zdarzają się osoby, które nie chcą prywatnych pilników.

Zrozumcie moją reakcję, po prostu byłam święcie przekonana, że osoba, która ma sporą wiedzę, przekazała mi ten sposób, a Wy mówicie co innego...

Proszę o konkretną odpowiedź na moje pytanie.