Cytat Napisał woszczur Zobacz post
ha ha ha to w takim razie Basiu masz na prawde zbyt mały staż... mój wojtek przyjeżdzał do mnie codziennie i w sumie tylko na noc jeździł do domu, ale w końcu stwierdził ze to bez sensu takie jeżdzenie i wprowadził sie do nie po roku znajomości i mieszkalismy razem 2 lata i na prawde było ok nie było mowy o takich rzeczach jak teraz robi... potem po ślubie przez jakies pol roku tez było dobrze a potem zaczął sobie na więcej pozwalać i tak włąśnie doszliśmy do dnia dzisiejszego.

ja podejrzewam to to jest tak:
póki nie ma ślubu to faceci sie jakoś trzymają kupy-dupy, bo gdyby robili taki jaja to przecież narzeczeństwo do niczego nie zobowiązuje i można go konpąć w dupę i koniec, natomiast małżeństwo to juz inna sprawa... można poluzować hamulce, no bo rozwieść się z powodu śmierdzących skarpet, czy "wąchania smrodu spod małego palca" no to przecież śmiech na sali-sądowej

nie wyobrazam sobie aby moj maz sie nie myl ( poza tym nie moze sobie na takie cos pozwolic )... to raczej chyba kazdy normalny czlowiek robi ... no a to ze bąka puści czy coś tędy ..coż za problem.. dla mnie żaden w porównaniu do bicia , mieszania z błotem itp ... a poza tym ... nie jest dla mnie problemem podniesienie brudnych skarpet itp ( czasem moj maz za mnie cos sprzatnie jak jestem zmeczona , nie chce mi sie ) czasem mi nawet kazanie walnie bo jestem leniem i nie lubie sprzatac... ale to jest wlasnie partnerstwo , uzupelnianie sie wzajemne ...
mysle ze alkohol i takie inne tez sa do przezwyciezenia ... trzeba tylko chciec , rozmawiac .. a jesli to nie pomaga to nie truc siebie .. tego kwiatu jest pol swiatu..a to ze jest malzenstwo .. wiadomo ze bardziej wiąże ale to nie jest spoiwo nie do przerwania ... kazdy kto ma instynkt powie ok malzenstwo ... cos waznego... ale nie ponad wszystko .. wiem ze wiele kobiet nie rozmaiwa z facetami o tym co czuje itp itd..a to wazne ... a to ze mam maly staz naprawde mnie nie dyskfalifikuje ...